Warszawa, 27 sierpnia 2026 – Daniel Dines, założyciel i CEO UiPath, Inc. (NYSE: PATH), ogłosił dziś premierę książki The Work That Remains, praktycznego przewodnika dla liderów biznesu i technologii po tym, jak orkiestrować agenty AI, automatyzację i ludzi, nie rezygnując przy tym z ludzkiego osądu, odpowiedzialności i kontroli.
Dlaczego teraz?
Fragmenty książki
– Prawdziwym zadaniem korporacyjnej AI nie jest… kupowanie agentów. Jest nim stworzenie nadzorowanego opisu tego, jak biznes rzeczywiście działa – mapy – oraz mechanizmu, który bezbłędnie wykonuje jej stabilne fragmenty: szyn.
– Zakładano, że agenty będą drogą na skróty, że wystarczy je wdrożyć i pozwolić im się uczyć, podczas gdy automatyzacja zostanie tym powolnym, kosztownym reliktem, z którego z czasem się zrezygnuje. Praktyka pokazała coś odwrotnego. To agent okazał się utrudnieniem tam, gdzie decyzja niesie konsekwencje: potrzebuje mapy, bramki kontrolnej i wypracowanego zaufania, a bez nich staje w miejscu. Automatyzacja okazała się natomiast tą łatwą częścią: te same modele, które zawodzą tam, gdzie w grę wchodzą konsekwencje, świetnie radzą sobie z pisaniem i naprawianiem deterministycznego kodu. Koszt budowy szyn runął, a wraz z nim koszt ich utrzymania – historycznie prawdziwa zmora tego podejścia. To, co trudne, i to, co łatwe, zamieniło się miejscami. Większość strategii wciąż tego nie nadrobiła.
– Nowe role o wysokiej dźwigni nie są wyłącznie techniczne. Część z nich jest głęboko ludzka: mentor, strażnik kultury, powiernik zaufania klienta. Inne mają charakter hybrydowy: kartograf, architekt procesów, operator-konstruktor… AI i automatyzacja przejmują utrzymanie przepustowości, przez co warstwa ludzka gęstnieje: mniej pasażerów, więcej kierowców; mniej przekazywania spraw dalej, więcej samodzielnego osądu; mniej osób podających pracę z rąk do rąk, więcej takich, które niosą zaufanie, pamięć o kliencie, kulturę i ciężar konsekwencji. Mniejsza warstwa ludzka musi być zarazem gęstsza: gdy rutynową przepustowość obsługują maszyny, osąd każdej pozostałej osoby przekłada się na coraz większą część efektu. Wraz z tym, koszt zatrudnienia przeciętnego pracownika rośnie, a znakomitego – procentuje jeszcze bardziej. Gęstość talentu przestaje być filozofią, a staje się arytmetyką. Punktem docelowym jest poczucie współwłasności rodem ze startupu połączone z dyscypliną wykonawczą instytucji: małe zespoły, duża odpowiedzialność, dokładne mapy, solidne szyny – bez chaosu i heroicznego wypalenia.

